Od dwóch lat „chodzę” za tym tematem – wydra zimą. W poprzednich latach tropiłem zimą wiele jej rzecznych rewirów. Ale najczęściej kończyło się na śladach.
Raz byłem już naprawdę blisko. Znalazłem na brzegu rzeczki świeżo upolowanego, sporego karpia z odgryzioną płetwą ogonową (w ten sposób wydra pozbawia rybę możliwości ucieczki) a sto metrów dalej widziałem wydrę chowającą się pod powierzchnię wody. Następnego ranka już siedziałem przy jej karpiu w ukryciu. Wyszła… norka kanadyjska. Schwyciła rybę i zataszczyła w nadrzeczne turzyce. Po trzech kwadransach wyszła na brzeg rzeki. Chyba była po uczcie, bo natychmiast zaczęła żłopać wodę z krawędzi kry. Wydra podczas tamtej zasiadki nie pokazała się…
Tej zimy wreszcie szczęście uśmiechnęło się do mnie, choć nie od razu… Więc znowu – znalazłem rzeczkę ze świeżymi tropami dwóch wydr. Postawiłem przy niej czatownie. I czatuję. W pierwszy dzień bezwydrze. W drugi dzień czatów, około południa, pada mi akumulator w aparacie. Zmieniam go na nowy, który od razu pada, mimo, że w domu wskazywał pełne napięcie… A to pech. Cóż, zaraz wracam do domu, żeby tylko teraz wydra nie wyszła. Chwilę jeszcze patrzę przez okienko i nie wierzę własnym oczom – oczywiście przed ukryciem pojawia się… wydra. A niech to! Jak pech to pech!… Ale nie daję za wygraną – na trzeci dzień znów jestem w ukryciu z dużą porcją energii w aparacie :-) I wydra wychodzi i pożywia się rybą:

Tak oto otrzymuję nagrodę za wytrwałość. Po posiłku wydra idzie do przerębla i pije wodę, od czasu do czasu tryskając fontanneczkami, jakby płukała paszczę po rybim zapachu :-)

10 komentarzy
Rewelka!! jak widać na pierwszym zdjęciu nie tylko szczęście się do Ciebie uśmiechnęło, ale i wydra :) Świetne spotkanie. No i gratuluję desperacji i wytrwałości.
Gratuluje wytrwałości, a tak przy okazji, czy ta wydra nie jest cokolwiek rozwydrzona? taka ma minę jakby trochę była…;)
Fajna sprawa, gratulacje!
Zdaje się, że to nawet samczyk. ;-)
Dziękuję! Tak, to chyba uśmiechnięty rozwydrzony samczyk :-) Może ostra zima jeszcze powróci, bo ciągnie mnie nad wydrzą rzeczkę… Pozdrawiam
Grzesiu, ujęcia super! Ile czasu trzeba poświęcić żeby zrobić takie fotki? Pozdrawiam
Dzięki Karol! Trzecią zimę czaję się na wydrę. To dopiero moje pierwsze z nią fotospotkanie. Pozdrawiam
Ekstra pierwsza, tylko nie wiem czy się uśmiecha czy nie przypadkiem warczy na fotografa.. :)
Dzięki. Chyba bardziej prozaicznie: rozgląda się jedząc… :-)
Witaj, Scena i fota do pozazdroszczenia. Gratuluje
Dziękuję i pozdrawiam.