Drugi raz przeczytałem tę książkę, wydaną w roku 2007. Sławek filmuje, fotografuje i pisze o przyrodzie. Wszystkie te elementy znalazły się w albumie „Zwierzęta Polski. Spotkania”.
Zdjęcia w albumie korespondują z tekstem i dopiero razem tworzą piękną całość. Przyznam się, że mi najbardziej podobają się w tej książce opisy przygód w przyrodzie podczas filmowania i fotografowania. Mieszkając w Puszczy Kozienickiej, Sławek jest z przyrodą za pan brat. A ponieważ ma wrażliwą duszę… potrafi znakomicie uchwycić nastroje w przyrodzie. Oto przykład:
„Wieczór 24 lutego 1984 r., Puszcza Kozienicka, kilka kilometrów na zachód od Pionek. Mróz, cisza, prószy drobny śnieg. Narty lekko suną po śniegu. Panuje jakaś niezwykła atmosfera i wiem, że to nie zdarza się często. Zatrzymuję się, wciągam głęboko powietrze. Miejsce to było jakby napełnione inną obecnością. Odwracam głowę. Nie dalej jak 10-15 metrów za mną stoi ogromne wilczysko. Co dziwne, zupełnie mnie ten widok nie zaskoczył ani nie przestraszył. Wzrok zwierzęcia był tak ciepły i przyjazny, jakby wiedziało o mnie wszystko. Ile trwała ta scena, nie wiem. Czas jakby przestał istnieć. Wilk powoli odwrócił głowę i ruszył lekkim truchtem. Patrzyłem jak zaczarowany i wtedy dostrzegłem drugiego wilka, który stał trochę z boku. Zwierzęta oddalały się, krył je las i mrok. Bajka. Poczułem chłód – wracałem na ziemię.”
Takich opisów w książce Sławka Wąsika jest wiele. Czas płynie w niej wolniej niż w pędzącym świecie… Jeśli ktoś chce choć na chwilę zwolnić, polecam lekturę „Zwierzęta Polski. Spotkania”.
Brak komentarzy