To Top

Henryk Weyssenhoff – mistrz kresowych pejzaży

8 stycznia 2012

Noc kwietniowa. Leśne mokradło w księżycowej iluminacji. Ledwo stojące rachityczne sosny. Niektóre żywe, niektóre suche, a inne dochodzące swego kresu na dnie mszaru. Na poziomej gałęzi jednej z żywych sosen ptak – ikona puszcz kresowych. Głuszec. Szyja i głowa uniesione do różowiejącego już nieba, wachlarz piór w ogonie rozwinięty. Gra…

To „Tajemnicza pieśń” – jeden z obrazów Henryka Weyssenhoffa – mistrza kresowych pejzaży. Jak jego kuzyn – autor „Sobola i panny” Józef Weyssenhoff – piórem, tak Henryk Weyssenhoff pędzlem potrafił oddać ducha tej krainy. Żyjąc na Kresach, mając przyrodę za oknem, na wyciągnięcie ręki H. Weyssenhoff wyczarowywał wspaniałe nastrojowe pejzaże.

Oto kilka innych  jego mistrzowskich pejzaży:  Rozsłoneczniona łąka nadrzeczna z morzem kwitnących kaczeńców i swojskim bocianem („Wiosna”). Kruki nad zaspą śnieżną z kroplami krwi („Ślad”). Łoś łopatacz przemierzający rozległe turzycowiska ze stogami siana („Tęsknota”). Czaple stojące i lądujące na porannym jeziorze („Świt na jeziorze”).

Henryk Weyssenhoff był również ilustratorem książek. Niezrównany jest jego cykl ilustracji do „Sobola i panny” swego kuzyna Józefa. Najpiękniejsze w unikatowym wydaniu tej książki z 1913 roku są dla mnie następujące ryciny: Borsuk opuszczający swą norę; Wydra nad brzegiem jeziora; Odyniec Chaskiel; Para młodych na wieczornym ciągu słonek; Myśliwi w budce przy tokowisku cietrzewi.

W roku 2006, nakładem „Wydawnictwa DiG” ukazała się książka Anety Pawłowskiej: „Henryk Weyssenhoff (1859-1922). Zapomniany bard Białorusi”. Chociaż autorce nie udało się dotrzeć do zbiorów rodziny kresowego pejzażysty, z jej książki można się wiele dowiedzieć o życiu i dziełach Henryka Weyssenhoffa. Teraz marzę o albumie obrazów i grafik tego mistrza kresowych pejzaży.

 

2 komentarze

2 komentarze

  • Odpowiedz Grzesiek 13 stycznia 2012 at 17:51

    Witam
    Dziekuje za nowa inspiracje!. Ze swojej strony polecam klasyka Chełmońskiego jego obrazy z czajkami hmm cos pieknego…I jeszcze jedno nazwisko Fałat rownierz bardzo znakomity artysta, mysle ze fotografia przyrodnicza powinna pojsc w kierunku obrazow a nie sterylnych portretow lub zdjec w ruchu. ale coz ludzie szukaja efektownych kadrow dla publiki ktore sa mentalnie puste odbiorca ja przerzuwa i oddala czekajac na nowe zdjecie pokazujace co potrafia nowe maszynki z 11kl/s, mniej jest chwili zastanowienia, liryzmu w obrazie w duzo „wulgarnosci” brak tajemnicy a tajemnica w obrazie….

    W ostatnim czasie kupilem Michio Hoshino: “Arctic Odyssee” dlugo sie zastanaiwalem balem sie ze moze byc troche przeraklamowane jak ksiarzki Wołkowa(bardzo mnie roczarowały Slonce,Bocian) ale dostalem to co kocham najbardziej w fotografi piekne obrazy z alaski! obrazy caribu cos niesamowitego!
    Dzieki tej stronie dowiedzialem sie co nieco o tej pozycji dzieki za wpis
    Grzesiek S

    • Odpowiedz Grzegorz 15 stycznia 2012 at 22:09

      Witam,
      albumy Chełmońskiego i Fałata mam w swojej bibliotece i często po nie sięgam. Obaj są mi bardzo bliscy.
      Cieszę się, że Michio Hoshino się podoba.
      Pozdrawiam,
      Grzegorz

    Skomentuj

    © Copyright 1990-2026 Grzegorz Bobrowicz. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zdjęć i treści wymaga pisemnej zgody autora.

    Powrót do góry