Zapraszam do obejrzenia drugiej odsłony moich tatrzańskich fascynacji – galerii zdjęć z wyprawy wrześniowej. (Pierwszą część można obejrzeć pod datą 7 lipca 2010 – „Tatry. Galeria LATO”)

~ MAGICZNY WSCHÓD SŁOŃCA ~

~ PRZYMIERZE NIEBA I GÓR ~

~ JESIENIĄ NA HALI GĄSIENICOWEJ ~

~ WŁADCA SKALNEJ DOLINY ~

~ OBŁOKI NAD GIEWONTEM ~

~ KOSÓWKA PRZETYKANA JARZĘBINĄ ~

~ NIEDŹWIEDZI TRUCHT ~

~ PORANEK W ZROSZONEJ KOSÓWCE ~

~ WRZOSY NA ORNAKU ~

~ MACIERZYŃSTWO KOZIC ~

~ TATRZAŃSKA TUNDRA ~

~ CZERWONY ŻLEB W DOLINIE TOMANOWEJ ~

~ RODZEŃSTWO ~

~ ZMIERZCH Z KONDRACKIEJ PRZEŁĘCZY ~

~ KSIĘŻYCOWA NOC W REJONIE ŚWINICY ~
13 komentarzy
Grzegorz…jak ja tęsknię za Tatrami!
I pomyśleć, że tak niewiele brakowało, a razem byśmy fotografowali tatrzańską faunę.
No cóź, Siła Wyższa…
Nic straconego Krzysiu. Jeszcze się tam wybierzemy. Ja już myślę o następnej wyprawie:-)
Pozdrawiam, Grzesiek
Grzesiek – Jak otworzyłem ten wpis z tymi fotami to myślałem, że pomyliłem strony. Cudowne foty jak na te warunki, które panowały.
Pozwoliłem sobie kolegom przesłać link. Pozdrówka
Dzięki Robert! Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy gdzieś na tatrzańskich szlakach.
Pozdrawiam, Grzesiek
Przepiękne zdjęcia! Gdy na nie patrzę, to myślę sobie „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Pokazujesz znajome miejsca w taki sposób, że tak naprawde widzę je po raz pierwszy i zachwycam się nimi wręcz „dziewiczo”. Jakim sposobem podglądasz niedźwiedzie? Są piękne!
Dziękuję Ci! Tatry są magiczne same w sobie. Kiedy tylko jest to możliwe, staram się być z nimi sam na sam. Ale o taką bliskość przy „trzymilionowym rocznym ruchu” nie jest łatwo:-) Najluźniej i najcudowniej jest wcześnie rano, późno wieczorem lub podczas deszczu. Wtedy też najłatwiej o spotkanie z niedźwiedziem. Pozdrawiam
Gratulacje! Piękne foty. Kosówka przetykana… mnie zauroczyła.
Pozdrawiam!
Dziękuję. Przez chwilę myślałem, że fotografuję kosówkę przetykaną… bukami. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że buki nie rosną w Tatrach tak wysoko:-) a jarzębina i owszem.
Pozdrawiam
No Super! Cieszę się, że niedzwiedzie wystąpiły i to całkiem wdzięcznie:-)
Tylko pozazdrościć;-)
A obrazki niestety przgapiłem, pierwszym razem było za wcześnie (to widziałeś) a następnym, po 3 tygodniach, już niestety za późno – obsypały się chyba, albo coś je obgryzło…;-) w przyszłym roku może się wstrzelimy razem? zapraszam,
pzdr.
Dzięki! No wiesz, ja chciałem, żeby wystąpiły :-) Dzięki za zaproszenie – zatem obrazki obrazków zapisuję na przyszły rok :-)
Pozdrawiam
Grzesiu, super, super fotki. szczere gratulacje. te tatry odjazdowe, naprawdę. lepsze nawet niż czapla na konarze (gwiazdkowa) czy bielik w zadymce;-). życzę Ci w nowym roku równie odjazdowych zdjęć, podobnych do tych, które na zawsze mam w głowie – zimorodek na kamieniu w potoku (kalendarz OTOP sprzed lat) i gil w szpagacie na śniegu/lodzie (kalendarz WWF sprzed kilku lat).
Pozdro,
pch
Dziękuję bardzo Przemku! Ciąg dalszy Tart mam nadzieję nastąpi… Pozdrawiam
tatry tatry piękna fota