To Top

Kapryśne tatrzańskie przedwiośnie

12 kwietnia 2010

Miała być to wyprawa na krokusy i… była. Ale Tatry powitały nas śniegiem. Wkraczająca wiosna została mocno spowolniona, a nawet cofnęła się. Tabuny chmur przewalały się nad majestatycznym Kominiarskim Wierchem.

Od czasu do czasu pokazywały się jaśniejsze plamy na niebie, a nawet wychodziło słońce. Krokusy – cel wyprawy do Doliny Chochołowskiej – spały przykładnie pod grubą warstwą śniegu. Na drugi dzień znalazłem zaledwie kilka krokusów przy ścieżce. Ludzkie ślady odsłoniły śnieg i rośliny. W tym miejscu odkryłem taflę zmrożonego śniegu i okazało się, że wzeszło już wiele kwiatów, a spadły śnieg przykrył je. Więc leżą pod nim i czekają na odwilż. Ponieważ był to dzień ze słońcem, stopiło się sporo śniegu. Trzeciego dnia udało mi się znaleźć w innym miejscu, na bardziej stromym stoku, sporo krokusów wychodzących spod śniegu. (Czwartego dnia znów posypało białym puchem… :-)

Za to wyraźniej głosiły przedwiośnie ptaki swoimi porannymi i wieczornymi pieśniami. Zięby, kosy, śpiewaki, sosnówki, czubatki, pokrzywnice i… drozdy obrożne. Te ostatnie gnieżdżą się u nas tylko w górach, najliczniej właśnie w Tatrach.

Dodaj komentarz

Brak komentarzy

Skomentuj

© Copyright 1990-2017 Grzegorz Bobrowicz. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zdjęć i treści wymaga pisemnej zgody autora.

Powrót do góry